Martwy wilk w Bieszczadach. Dziwne zachowanie myśliwych i pracownika Lasów Państwowych Foter

Martwy wilk w Bieszczadach. Dziwne zachowanie myśliwych i pracownika Lasów Państwowych Wyróżniony

Bieszczady Napisał  wtorek, 26 styczeń 2016 19:09 wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę 0
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

ŻERNICA. BIESZCZADY. Jak podało na swojej stronie stowarzyszenie "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot", martwego, prawdopodobnie zastrzelonego, wilka znaleźli w niedzielę rano (25.01) policjanci w masywie leśnym w miejscowości Żernica w gminie Baligród. Świadek zawiadomił ich, że czterech mężczyzn oskórowuje chronione prawem zwierzę.

Na miejscu funkcjonariusze zastali myśliwych, w tym pracownika Leśnictwa Średnia Wieś Nadleśnictwa Lesko, zabezpieczyli ciało, skórę wilka i broń.

Wezwani na miejsce policjanci najpierw zatrzymali samochód z myśliwymi z powiatu częstochowskiego, a potem auto podleśniczego, który jechał ze swoim pomocnikiem. W akcji uczestniczyli też funkcjonariusze Straży Leśnej. W samochodzie leśnika znaleźli ślady krwi. Pracownik Lasów Państwowych powiedział policjantom, że myśliwi ze Śląska zauważyli rannego wilka i zadzwonili po niego. Według jego wersji, razem podążyli za zwierzęciem; gdy je znaleźli, było już martwe.

Jak powiedział przedstawicielom stowarzyszenia Rafał Mikulcza z policji w Lesku - pracownik Lasów Państwowych tłumaczył, że postanowił oskórować wilka, bo podejrzewał, że został on postrzelony i chciał sprawdzić, czy zwierzę ma rany po kuli. Ślady krwi w swoim samochodzie wyjaśniał policjantomw ten sposób, że chciał podwieźć wilka bliżej drogi i dopiero wezwać policję. Wskazał miejsce, gdzie porzucił zwierzę.

Policjanci zabezpieczyli dwie sztuki broni myśliwskiej oraz szczątki zwierzęcia.

- W życiu nie słyszałem bardziej kuriozalnego tłumaczenia. Pracownik LP i myśliwy musi wiedzieć, że wilk jest gatunkiem chronionym, więc nie miał prawa nawet ruszyć martwego zwierzęcia, a co dopiero skórowac i transportować bez odpowiedniej zgody. Takie tłumaczenia są niewiarygodne i budzą podejrzenia. Dlaczego od razu nie wezwał policji? Pewnie gdyby nie obecność świadka, sprawa nie wyszłaby na jaw - skomentował wydarzenie prezes "Pracowni na rzecz Wszystkich Istot" Radosław Ślusarczyk

Stowarzyszenie poprosiło o komentarz Ministerstwo Środowiska i czeka na odpowiedź. Sprawy nie chciał komentować zamieszany w nią pracownik Nadleśnictwa Lesko.

 

UAKTUALNIENIE:

Dzięki zdecydowanej reakcji świadka zdarzenia i rzetelnej pracy Policji i Straży Leśnej nie udało się zamieść sprawy skłusowanego wilka pod dywan. Zamieszany w skórowanie leśnik został zawieszony a myśliwi są podejrzani o zastrzelenie gatunku chronionego. Sprawa została przekazana prokuraturze. Więcej szczegółów z tego bulwersującego zdarzenia na naszej stronie: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,1213

Źródło: Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Czytany 3243 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 26 styczeń 2016 20:17

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.