Wakacyjny sposób na zyski stacji paliwowych? Ceny benzyny w regionie ostro w górę
Najwyraźniej właściciele stacji benzynowych w Bieszczadach znaleźli sposób na dodatkowe zyski - właściwie każdy dzień przynosi zwyżki cen paliw. I raczej nie zanosi się na poprawę sytuacji. Możemy płakać i... płacić.
Wczorajsze tankowanie na stacjach w Lesku to wydatek od 5,13 do 5,17 zł za litr benzyny 95! Jeszcze kilka dni temu było to 4,99 zł. Dziś na jednej ze stacji w Ustrzykach Dolnych cena benzyny 95 osiągnęła poziom 5,23 zł! Sezon urlopowy i napływ turystów to najwidoczniej zbyt duża pokusa, by właściciele stacji zachowali rozsądek.
Z czego wynika ta nonszalancja właścicieli okolicznych stacji? Analitycy wskazują m.in. na brak konkurencji. O ile w dużych miastach, np. w Rzeszowie powstało sporo tanich stacji, działających m.in. przy hipermarketach, to w Bieszczadach stacji benzynowych jest mniej i sprzedawcy nie muszą tak bardzo walczyć o klientów.
Co my, mieszkańcy bieszczadzkich miejscowowści robimy z tym letnim "prezentem"? No cóż, kwitnie "import" paliw zza wschodniej granicy. Niemal w każdej wsi jest znany "dostawca" ukraińskiej benzyny czy ropy. Można się oburzać, tylko na kogo? Bo nas bardziej denerwuje pazerność stacji paliwowych.
Specjaliści rynku paliw tłumaczą ich właścicieli tym, że starają się oni, przy niskich marżach, wykorzystać sezon na uzyskanie jak najwyższych dochodów. Tylko dlaczego "zwykli" mieszkańcy regionu mają ponosić tego koszty?
(md)
Zdj. Archiwum